17 września 1939: kiedy historia ugryzła Polskę w plecy
17 września 1939 - cios w plecy, który doprowadził do upadku państwa
17 września 1939 roku, o świcie, gdy polscy żołnierze od dwóch tygodni bronili Ojczyzny przed niemieckim najeźdciem, ze wschodu uderzyła Armia Czerwona. Stalin zadał nam cios w plecy, łamiąc tajny pakt o nieagresji z Hitlerem. To nie była operacja wojskowa - to była zdrada. Totalitaryzmy podzieliły między sobą wolny kraj, naszą Ojczyznę. Dzisiaj, kiedy Rosja znów grozi sąsiadom, przypominamy sobie tę lekcję historii nie tylko jako fakt, ale jako ostrzeżenie.
Pamiętamy obrońców Grodna, Lwowa, żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, harcerzy, partyzantów i cywilów, którzy stanęli naprzeciw przeważającej siły. Pamiętamy ofiary Katynia, Miednoje i Charkowa. Pamiętamy setki tysięcy rodzin wywiezionych na Syberię, dzieci, które nigdy nie zobaczyły swoich ojców, i matki, które do końca życia czekały na wieść, jakąkolwiek, o swoich bliskich. To nie były przypadkowe wydarzenia - to była polityka. I ona trwa.
„Jako historyk doskonale wiem, że metody rosyjskich działań od stuleci pozostają bez zmian: napaść na sąsiadów pod pretekstem wyzwolenia.”
Prezes Rady Ministrów, w wystąpieniu publicznym
Rosyjska agresja dziś - to nie jest przeszłość, to jest teraźniejszość
W dniu takim jak ten, wolałbym mówić tylko o bohaterskich czynach zapisanych na kartach historii. Niestety, eskalująca agresja ze strony Rosji nie pozwala mi na to. W niedzielę w Dorohusku zawyły syreny, a szyby drżały od wybuchów w oknach. Kilkaset metrów od przejścia granicznego z Polską rosyjski dron uderzył w stację benzynową. Inny trafił w lokomotywę ukraińskiego pociągu dwa kilometry od naszej granicy. To nie były przypadki - to była strategia.
Noc wcześniej rosyjskie drony uszkodziły fabrykę polskiej firmy na Ukrainie. W lipcu uzbrojona rosyjska rakieta spadła w pole na Lubelszczyźnie. Każdy z tych incydentów to potwierdzenie, że Rosja prowadzi wojnę nie tylko na Ukrainie, ale i przeciwko całej Europie Środkowej. Polska nie jest przypadkiem - jest celem.
„Dziś mówię z całą mocą - Nie damy się zastraszyć. Rosja wcale nie musi przekraczać naszej granicy. Ona już prowadzi z nami wojnę hybrydową, za pomocą dronów, aktów sabotażu i dezinformacji w internecie.”
Prezes Rady Ministrów, w wystąpieniu publicznym
„Od naszych sojuszników wiemy, że najbliższe miesiące mogą przynieść kolejne prowokacje. Nie boimy się. Nie jesteśmy też naiwni.”
Prezes Rada Ministrów, w wystąpieniu publicznym
Polska 1939 vs. Polska 2024 - jak zmieniła się nasza obronność?
W 1939 roku sojuszników mieliśmy właściwie tylko na papierze. Zostaliśmy sami. Dzisiaj jesteśmy w NATO i w Unii Europejskiej. Wydajemy na obronę prawie 5 % PKB - to niemal dwa razy więcej niż Niemcy i ponad dwa razy więcej niż Francja. Budujemy jedną z najsilniejszych armi w Europie. Z unijnego programu SAFE pozyskaliśmy 44 miliardy euro, najwięcej ze wszystkich państw Unii, a polskie granice są dzisiaj najlepiej strzeżonymi granicami na całym kontynencie.
Europa, która w 1939 roku nie chciała umierać za Gdańsk, dziś finansuje polskie zbrojenia. To nie jest ironia losu - to jest konsekwencja świadomości. W maju 1939 roku pewien francuski polityk, przyszły nazistowski kolaborant, pytał na łamach francuskiej prasy: po co umierać za Gdańsk? Kilka miesięcy później umierała cała Europa. Tym, którzy dziś mówią, że to nie nasza wojna, przypominam tę lekcję historii.
„Jesteśmy świadomi, że nawet największa armia nie wystarczy, jeśli naród nie będzie gotów. Dlatego zwracam się do wszystkich, którzy z niepokojem patrzą w przyszłość: Nie szukamy wojny, ale jeśli ktoś kolwiek odważy się nas zaatakować, spotka się ze stanowczą odpowiedzią naszą i naszych sojuszników.”
Prezes Rady Ministrów, w wystąpieniu publicznym
Co to oznacza dla Lublina i regionu?
Dla mieszkańców Lublina i całego wschodniego regionu Polski, sytuacja międzynarodowa ma bezpośrednie konsekwencje. Nasze miasto leży tuż przy granicy z Ukrainą, a od sąsiedniego Dorohusku - gdzie rosyjskie drony atakowały - dzieli nas niecałe 100 kilometrów. Każdy incydent na granicy to nie abstrakcyjna wiadomość - to realne zagrożenie dla bezpieczeństwa lokalnych społeczności.
POLSKIE SIŁY ZBROJNE regularnie ćwiczą na terenach województwa lubelskiego. Mieszkańcy Lublina codziennie widzą wojsko, słyszą ćwiczenia lotnicze, a ich firmy uczestniczą w programach wsparcia dla armii. Dla kierowców, rolników i przedsiębiorców z regionu oznacza to, że inwestycje w obronność to nie koszty - to gwarancja stabilności. Gdy granica jest bezpieczna, lokalna gospodarka może się rozwijać. Gdy Rosja grozi, my chronimy nie tylko granicę - chronimy nasze domy, nasze firmy, nasze przyszłości.
- 17 września 1939 roku - dzień, w którym Armia Czerwona zaatakowała Polskę od wschodu, łamiąc pakt Molotova-Ribbentropa
- 5 % PKB - procent polskiego budżetu przeznaczany na obronę, czyli niemal dwa razy więcej niż Niemcy i ponad dwa razy więcej niż Francja
- 44 miliardy euro - kwota, jaką Polska pozyskała z unijnego programu bezpieczeństwa (SAFE)
- 87 lat - ile czasu minęło od ataku sojuszniczego na Polskę w 1939 roku
- Kilkaset metrów od granicy - odległość, na jakiej rosyjski dron uderzył w stację benzynową w Dorohusku
- Jedno z najsilnieiejszych wojsk w Europie - pozycja, jaką dziisiaj zajmuje Polska na kontynencie
Nie damy się zastraszyć - to nasz obowiązek
Niech żyje wolna i bezpieczna Rzeczpospolita! To nie jest hasło kampanijne - to jest obietnica. Obietnica, że nie powtórzymy błędów z 1939 roku. Że nie pozwolimy, by historia się powtórzyła. Że staniemy bokiem tych, którzy walczą o wolność - nie tylko na Ukrainie, ale i w każdym miejscu, gdzie spotyka się prawdę z przemocą.
Dla każdego mieszkańca Lublina, dla każdej rodziny, której ktoś służy w Wojsie Polskim, dla każdego przedsiębiorcy, którego firma wspiera obronność - to nie jest tylko walka o granice. To jest walka o to, by przyszłość była lepsza niż przeszłość. I my jesteśmy gotowi.